ZTC – Stop rowerom miejskim :)

Tak. Taka refleksja na weekend. :). Dlaczego rowery miejskie są be? Rowery miejskie nie są be, mają swoje przeznaczenie, nadają się do centrum miasta, aby podjechać po bułki na śniadanie. To może rower typu retro? Rowery typu retro są fajne, maja swoją dusze, ale nadają się raczej na wystawę do muzeum niż do szybkich i fajnych wycieczek. Rowery MTB i pochodne to bardzo fajne sprzęty, jeśli ktoś lubi jeździć po górach, niestety w Polsce utarło się, że na pytanie „jaki rower kupić?” odpowiedź brzmi: oczywiście, że górski. Jest to bardzo fajny stereotyp, 80% ludzi kupując taki rower zasuwa po asfalcie większość tras, a jak już rower zobaczy leśną ścieżkę to jest święto, z tym, że zazwyczaj ta ścieżka jest tak urozmaicona, że spokojnie rower szosowy by dał na niej rade (np. większość ścieżek w naszej Puszczy).

Co nam pozostało? Rower crossowy – jeden z bardziej uniwersalnych, da się szybciej pojechać, fajny rower do pracy lub tak zwany obieżyświat obładowany sakwami, namiotem, karimatami. Można robić setki kilometrów tylko kto ma na to czas? Może na starość z piosenką na ustach „Wesołe jest życie staruszka na emeryturze”.

To może przełaj lub gravel. Tak to bardzo fajne rowery szybkie i mega uniwersalne, da się niby wjechać w lekki teren, a także pociskać na asfalcie, mają jednak sporą wadę, w Polsce są mało popularne, a przy tym drogie. Używki sporadycznie dostępne, a jak już to zazwyczaj drogo i nie w naszym rozmiarze 🙂

 

To może szosa? O szosie powstało wiele mitów. Przecież to jest tylko dla pro, jest niewygodne, nie ma amortyzatora, kto wymyślił takie przerzutki/manetki, jak jeździć na takich cienkich oponach. Nic bardziej mylnego, szosa nie potrzebuje amortyzatora, tłumienie drgań przez widelec i ramę jest naprawdę wystarczające. Szosą w 90%jeździmy po twardych nawierzchniach, więc jest nam niepotrzebne kolejne 3kg masy amora, a za to zrewanżuje nam się to na podjazdach, gdzie nie będziemy musieli włożyć tyle siły, aby wytoczyć się na szczyt. Na cholerę ten baranek i te dziwaczne przerzutki? Pewnie niejedna osoba spotkała się z bólem pleców, barków, nadgarstków na zwykłym rowerze. Szosa w wielu przypadkach to niweluje właśnie tym barankiem, możemy jechać jak na crossie w chwycie na kierownicy, w chwycie na manetkach, w chwycie dolnym, gdzie niwelujemy opór wiatru. W dłuższej trasie można te pozycje zmieniać wielokrotnie, idąc w stronę przerzutek gwarantuje wszystkim, że docenią to rozwiązanie po pierwszych 20km i zobaczą wyższość manetek w pionie. Kolejnym plusem jest to, że są to rowery łatwo dostępne i najprostsze modele w większości przypadków wystarczające,  można kupić nowe od 1300zł, a używane od 800zł, np. bardzo fajne używane decathlonowskie btwiny triban 500 i triban 520.

 

A teraz kilka widoków z dzisiejsze trasy, które mogliśmy własnie zobaczyć, dzięki naszym szosówkom, to kto następnym razem ciśnie z nami:

 

 

 

Dodaj komentarz