Cycling

Niepokręce – zakończenie sezonu rowerowego

  Nie da się ukryć, nadeszła zima i temperatury niesprzyjające Nam, kolarzom, a wraz z nimi zakończenie sezonu rowerowego. Oczywiście, wśród Nas jest garstka prawdziwych twardzieli, którym zimowa aura niestraszna i trenują dalej.  Jak powszechnie wiadomo, nie ma złej pogody na rower, jest tylko nieodpowiednie ubranie. Niemniej jednak, wyciszamy nóżkę i zawieszamy Nasze maszyny na hak, dosłownie i w przenośni. Ale przecież, nie w głowie Nam leniuchowanie przed TV pod kocykiem! A przynajmniej nie cały czas. Nie zwalniamy, zmieniamy tylko miejsce treningu. Część ekipy wybrała aktywność fizyczną w formie indoor, pod postacią cross-fitu, treningu siłowego czy nawet  indoor cycling’u. Nie byłoby to możliwe, a z pewnością nie na tak wysokim poziomie, gdyby nie Nasz partner, nowoczesny obiekt sportowy Next Level Fitness w Staniątkach. Ci jednak, którzy nie lubią się zamykać w czterech ścianach, intensywnie trenują na nartach biegowych, skiturach, snowboardzie czy choćby pokonują śnieżne górskie szlaki.


  Przyszedł czas, kiedy na spokojnie możemy przyjrzeć się i podsumować miniony sezon kolarski. Bez wątpienia, to był dobry sezon. A nawet bardzo dobry! Ruszyliśmy mocno z kopyta i z rozmachem. Tradycyjne już sobotnie niepołomickie spotkania grupy „Niepokręce”, początkowo skromne, systematycznie rosły w siłę. Wieść o kolarskich ustawkach szybko się rozeszła po świecie i najwyraźniej trafiła, gdzie trzeba, bo na jesiennych spotkaniach można było doliczyć się nawet kilkunastu kolarzy. Co warte uwagi, pojawiło się w tym gronie również parę kobiet, co Nas ogromnie cieszy! Stworzyliśmy zgraną, ale dosyć zróżnicowaną pod względem umiejętności, grupę. Jeździliśmy daleko i blisko, płasko i szybko, było pod górkę, wcale nie wolniej oraz z górki, tam robota szła sama. Treningi, które odbyliśmy razem, dla wielu były pierwszymi jazdami w większej grupie. Uczyliśmy się jazdy równym tempem, jazdy w parach oraz umiejętności wychodzenia i schodzenia ze zmian. Mimo wysiłku i trudu, jaki każdy wkładał w trening, mimo hektolitrów wylanego potu i bolącego tyłka, dla każdego to była ogromna przyjemność. Nic tak nie cieszy jak satysfakcja z dobrze wykonanej roboty – bo… ‘trening musi zostać odbyty’!


  Nie można zaprzeczyć, że po tak intensywnym sezonie, nie nabraliśmy ochoty na jeszcze więcej!  Niektórzy z Nas zaczną sezon wcześniej niż inni, w hiszpańskiej Maladze czy włoskiej Toskanii. Reszta, z utęsknieniem będzie wypatrywać wyższych wartości na słupkach swoich termometrów, by z pierwszymi promieniami wiosennego słońca, powoli rozkręcić nóżkę. Plany na nadchodzący sezon wyglądają obiecująco, póki co nie zdradzamy żadnych szczegółów, ale z pewnością nie będziemy próżnować. Grupa rośnie w siłę, mogę Wam obiecać, że będziemy nawijać kilometry równie sprawnie i szybko jak Giuseppe spaghetti na widelec, a przed każdą piękną sobotą (tu i ówdzie, niedzielą) będziecie z ochotą i pasją garściami wcierać maść w twarde jak skała pośladki ☺

Do zobaczenia na trasie 😉

Dodaj komentarz